niedziela, 21 lipca 2013

2. 50 twarzy Greya

Oryginalny tytuł: Fifty shades of Grey
Stron: 608
Autor: E.L James
Kategoria: Literatura obyczajowa
Rok wydania: 2011 r.
Rok wydania polskiego: 2012 r.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Seria/Cykl wydawniczy: Tom 1/3

Nadchodzi czas kiedy trzeba zrecenzować książkę, której opinie są bardzo podzielone. Nie będzie łatwo napisać coś, czego już o tej książce nie wiecie. Jednakże warto dodać swoje dwa grosze, czyż nie? Poza tym, mimo negatywnych opinii, oraz początkowej odrazy do tej powieści, po przeczytaniu jestem dosyć miło zaskoczona, ale o tym za chwilę. A waszym zdaniem 50 twarzy Greya to hit czy zwykły kit?

Można powiedzieć, że opadła mi szczęka, kiedy pod koniec książki przypadkiem dowiedziałam się, iż autorem tej książki jest.. kobieta. Od samego początku byłam pewna, iż książkę napisał mężczyzna, a kiedy doszłam do scen erotycznych tylko utwierdziłam się w swoich przekonaniach. No bo, która kobieta opisałaby uczucia tak krótko i zwięźle, skupiając się na erotyzmie? A właśnie, że 49 letnia Erika Leonard postanowiła tak zrobić.
Czy zrobiła dobrze?

Autorka trylogii zafascynowała się Zmierzchem Stephanie Meyer, tak bardzo, że postanowiła stworzyć fan fiction (dalsze losy bohaterów), który niemal ociekał erotyzmem. Główna bohaterka 50 twarzy Greya - Anastasia Steele, naturalna, wrażliwa, wstydliwa i niezdarna absolwentka literatury angielskiej. Denerwuje swoją dociekliwością i naiwnością, a przede wszystkim często zmienia zdanie. Ana pracuje w sklepie, by utrzymać mieszkanie, które dzieli wraz z przyjaciółką. Natomiast on, Christian Grey, jest niczym grecki Bóg. Niesamowicie przystojny, obrzydliwie bogaty biznesmen, a jego tajemniczość przyciąga jak magnes. Prawie jak Edward Cullen i Bella Swan, jednakże oni poznają się w bardziej realnym świecie i całkowicie przypadkiem. Anastasia w zastępstwie za przyjaciółkę jedzie do firmy Greya, by przeprowadzić z nim wywiad. W powietrzu zawiśnie 'to coś', przez co obydwoje nie będą mogli o sobie zapomnieć, tyle że sprawa będzie o wiele bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.
Ona - pragnie kwiatków i serduszek.
On - chce się bawić w Pana i Uległą, z motywami sado-maso.
Ona - zakochuje się.
On - przeraża ją.

Niby przewidywalna historia, ale jednak ma w sobie coś, dzięki czemu z trudnością przerywa się czytanie. Jeśli chodzi o negatywy, szczerze powiedziawszy można ich wyłapać sporo. Pierwsze kilka scen erotycznych, faktycznie - wow, niemożliwe i wypieki na twarzach zapewne wielu z nas. Jednak w każdej z tych i następnych scen ona będzie 'rozpadała się na tysiące małych kawałeczków' a on będzie 'dochodził dla niej'. Ale prócz tego, książka jest bardzo przyjemną, momentami zabawną lekturą na wieczór. Czytałam ją z zaciekawieniem i czasami naprawdę potrafi zaskoczyć czytelnika.


Cytaty z książki: 
  • „Pozbywa się marynarki, rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. A potem bierze mnie w ramiona, przytula mocno, szybko chwyta mój kucyk, żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak, jakby od tego zależało jego życie.” 
  • „Naszym celem jest sprawianie przyjemności Panno Steele.” 
  • „- Co to jest waniliowy seks? - Czysty seks, Anastasio. Żadnych zabawek ani dodatków (...) -Och.- Myślałam, że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. Ale co ja tam mogę wiedzieć..” 
  • „Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to, co robimy za zamkniętymi drzwiami, jest wyłącznie naszą sprawą.” 
  • „Moja podświadomość kręci głową. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. 

10 komentarzy:

  1. Dla równowagi (i może wzniecenia dyskusji) dodam bardziej krytyczną recenzję 50 twarzy Greya:
    http://moznaprzeczytac.pl/piecdziesiat-twarzy-greya-e-l-james/
    Zapraszam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak napisałaś, czasami przyprawia o mdłości. Ale pomijając to.. całkiem ciekawa historia :)

      Usuń
    2. Kto co lubi oraz kto jakich historii się na czytał wcześniej ;-) Dla jednych może to już nieco "oklepana" fabuła lub po prostu nudna historia ;-D
      P.S. Podobna (z pozoru), lecz w lepszym tonie jest książka "Piekło Gabriela" autorstwa Sylvian Reynard

      Usuń
  2. Racja, ale przyznam się bez bicia, że to była moja pierwsza styczność z taką historią, więc może dlatego wywarła na mnie dość pozytywne uczucia ;D
    W takim razie z pewnością się z nią zapoznam, dzięki ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już dawno za mną. I mimo, że nie zamierzam sięgać po kolejne części to dobrze wspominam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, czytanie drugiej części szło mi mozolnie.. póki co do trzeciej mi się nie śpieszy :P

      Usuń
    2. 3. część jest moim zdaniem najciekawsza, bardzo mnie zaskoczyła, chociaż początek czytałam bardzo długo :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa recenzja :) Myślę, że sama dałabym podobną ocenę.
    Wstawiłam banner Twojego bloga na Smell of Books, napisz proszę gdzie będę mogła znaleźć nasz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całą trylogię przeczytałam już jakiś czas temu, ale jak zerknęłam jeszcze raz na te cytaty, które tutaj zamieściłaś, aż mi się gorąco zrobiło !! :)))))

    OdpowiedzUsuń